W dniu 4.05.2005 po długiej chorobie odszedł od nas za Tęczowy Most ukochany przyjaciel, dzielny i wspaniały bulek - Snoruś...
Tęczowy Most
W tej części nieba jest miejsce zwane Tęczowym Mostem.
Kiedy odchodzi zwierzę, które było szczególnie bliskie komuś,
kto pozostał po tej stronie, udaje się na Tęczowy Most.
Są tam łąki i wzgórza, na których wszyscy nasi przyjaciele mogą bawić się i biegać razem.
Mają tam dostatek jedzenia, wody i słońca, jest im ciepło i przytulnie.
Wszystkie zwierzęta, które były chore i stare powracają w czasy młodości i zdrowia,
te które były ranne lub okaleczone są znów całe i silne,
takie, jakimi je pamiętamy marząc o czasach i dniach, które przeminęły.
Zwierzęta są szczęśliwe i zadowolone, z jednym małym wyjątkiem:
każde z nich tęskni do tej jedynej, wyjątkowej osoby, która pozostała po tamtej stronie.
Biegają i bawią się razem, lecz przychodzi taki dzień,
gdy jedno z nich nagle zatrzymuje się i spogląda w dal.
Jego lśniące oczy są skupione, jego spragnione ciało drży.
Nagle opuszcza grupę, pędząc ponad zieloną trawą,
a jego nogi poruszają się wciąż szybciej i szybciej.
To Ty zostałeś dostrzeżony,
a kiedy Ty i Twój najlepszy przyjaciel wreszcie się spotykacie,
obejmujecie się w radosnym ponownym uścisku, by nigdy już się nie rozłączyć.
Deszcz szczęśliwych pocałunków pada na Twoją twarz, Twoje ręce znów pieszczą ukochany łeb.
Patrzysz znów w ufne oczy swego przyjaciela,
który na tak długo opuścił Twe życie, ale nigdy nie opuścił Twego serca.
A potem przekraczacie Tęczowy Most - już razem...
Autor nieznany |
 |
|
 Oto i ja bulek, to znaczy pies rasy bulterier. Znak charakterystyczny prążki na sierści, skośne oczka i krzywy ryjek. Ludzie kojarzą mnie z osłem, koniem lub świnką, a zdarzyło się i z królikiem. Zwą mnie Snorri od imienia pewnego książkowego bohatera sagi o przygodach Gotreka i Felixa, krasnoluda Snorriego Gryzonosa (mądrością nie grzeszył i chyba odziedziczyłem to wraz z imieniem po nim).
Urodziłem się 15 marca 2003, a już w maju zamieszkałem u swojej nowej rodziny. No i pokazałem im, kto tu rządzi, siurałem po domu przez cztery miesiące, a oni nosili mnie w tą i z powrotem, na dwór po schodach i na czwarte piętro, nie ma to jak niewolnictwo! :D. Ogólnie rzecz ujmując to nawet grzeczny jestem, jak na bulkowe normy oczywiście. Chociaż swą upartością dorównuję osłowi, a może nawet go przewyższam :). I nie trudno zgadnąć, że doprowadzam tym do białej gorączki właścicieli. Kocham ludzi, wszystkich bez wyjątku i z miłości bym zalizał.
Lubię gumowe piłeczki, najlepiej, aby piszczały, pluszowe zwierzaki do tarmoszenia i patroszenia, prasowane kości rozmiar maxi, kretowiska do kopania i zabawy z innymi psami. Mógłbym być cały dzień drapany, najchętniej po spodniej części "karoserii", szczególnie rano, kiedy jeszcze leżymy w łóżku. Ha! Mogę spać w łóżku, ale wiem, że teraz sobie plują w brodę za tę decyzję, bo rozpycham się niemiłosiernie i czasami budzą się z którąś częścią mnie na swojej twarzy, ach i podobno za bardzo chrapię :). Kocham jeść, dzień spędzałbym najchętniej z mordką w misce, ale mam takich sknerusów w domku, że dostaje jakieś głodowe racje. Muszę, więc dożywiać się na spacerku ;). Wołają przez to na mnie odkurzacz lub śmietnikowiec, ale to przecież sami widzicie nie moja wina.
|